Warszawski sąd nie zostawił suchej nitki na prokuraturze, która oskarżyła bp. Szymona Niemca oraz przedstawiciela Kościoła Pastafarian o obrazę uczuć religijnych. Miało do niej dojść Obraza uczuć religijnych powinna być z oskarżenia prywatnego - twierdzi lewica. I przy okazji pragnie ścigać za obrazę homoseksualistów, agnostyków czy niepełnosprawnych. Konsekwencje obrażenia uczuć religijnych są wysokie - grzywna i ograniczenie lub pozbawienie wolności. Działania, które znieważają uczucia religijne mogą oznaczać zarówno wykonanie jakiejś czynności jak i przez zaniechanie jej. Forma może być różna. Zalicza się do tego przestępstwa zarówno wypowiedzi słowne, jak i różne Kancelaria Sejmu / Rafał Zambrzycki, CC BY 2.0. Nowe brzmienie mają zyskać przepisy dotyczące obrazy uczuć religijnych, ponieważ obecne są zbyt ogólnikowe. Jak zapowiedział w sobotę wiceminister sprawiedliwości Marcin Warchoł (na zdjęciu), zgodnie z przygotowywanym w tym resorcie projektem m.in. nie będzie przestępstwem publiczne obraza uczuć religijnych. Moderatorzy: Jockey, merss. Strona 12 z 18 [ Posty: 266 ] Przejdź na stron jakarta pusat samsung service center itc roxy mas. Komitet Inicjatywy Ustawodawczej „W obronie chrześcijan” rozpoczął zbiórkę podpisów pod projektem ustawy zmieniającej Kodeks karny. Projekt zakłada wyłączenie karalności osoby korzystającej z wolności słowa i wyrażania przekonań, w sytuacjach, gdy są one zgodne z akceptowanym przez tę osobę systemem wartości i nie godzą w porządek prawny lub wolność sumienia i wyznania innej osoby. W ocenie Instytutu Ordo Iuris, problem podnoszony przez projektodawców faktycznie istnieje, jednak propozycja przeciwdziałania budzi wątpliwości. Wprowadzenie proponowanych zmian wiązałoby się bowiem z uznaniem, że głoszenie własnych poglądów religijnych nosi znamiona czynów zabronionych. Obywatelska inicjatywa ustawodawcza – założenia projektu 24 czerwca Solidarna Polska ogłosiła na konferencji prasowej utworzenie Komitetu Inicjatywy Ustawodawczej „W obronie chrześcijan”. Celem Komitetu jest wniesienie do laski marszałkowskiej projektu ustawy zmieniającej Kodeks karny. Projekt aktu prawnego, oprócz modyfikacji art. 195 (złośliwe przeszkadzanie w wykonywaniu aktów religijnych) oraz art. 196 (obraza uczuć religijnych), zakłada dodanie do ustawy karnej art. 27a, który miałby wyłączać odpowiedzialność karną osoby korzystającej z wolności słowa i wolności wyrażania przekonań, pod opisanymi wyżej warunkami. Postulat wprowadzenia powyższej regulacji, projektodawca uzasadnia koniecznością zapewnienia ochrony wolności uzewnętrzniania własnych wierzeń religijnych oraz opartych na wierzeniach poglądów etycznych, moralnych czy społecznych. Jak podaje wnioskodawca w uzasadnieniu projektu, we współczesnym świecie wolność ta jest coraz bardziej zagrożona, zwłaszcza gdy chodzi o poglądy oparte na religii chrześcijańskiej. Autorzy projektowanej modyfikacji uznali zatem konieczność wprowadzenia w polskim prawie karnym regulacji, która będzie chronić prawo do wyrażania poglądów i opinii związanych z wyznawaną religią. Ta ochrona prawnokarna nie byłaby nieograniczona. Jej granicą – w świetle projektu - powinny być wypowiedzi skierowane przeciw wyznawcom innych religii i mające charakter przestępstwa przeciwko wolności sumienia i wyznania. Ponadto swoboda wypowiedzi nie może łączyć się z publicznym nawoływaniem do popełnienia przestępstwa lub pochwały jego popełnienia. Wątpliwości związane z proponowanym przez Komitet kontratypem Poprawa jakości ochrony gwarancji do głoszenia przekonań religijnych oraz nauczania moralnego z nich wynikającego, jest działaniem zasadnym. Projekt ustawy w przedstawionym kształcie budzi jednak wątpliwości co do formy, w jakiej projektodawca chciałby przeciwdziałać problemom już występującym w państwach Europy Zachodniej, mianowicie stosowaniem represji karnych wobec osób głoszących poglądy oparte na światopoglądzie religijnym. Kontratyp to inaczej okoliczności wyłączające bezprawny charakter czynu. Jego konstrukcja (tak też jest w tym przypadku) z założenia sugeruje, że wygłaszanie owych poglądów, wpisuje się w znamiona któregoś spośród ustawowo określonych czynów zabronionych. W obecnie obowiązującym prawie karnym – co kluczowe - brak jest bowiem przepisów, które penalizowałyby głoszenie przekonań religijnych czy nauczania moralnego, płynącego z danej religii. Ponadto uznanie tego za nielegalne byłoby rażącym naruszeniem Konstytucji RP. Ustawa zasadnicza w art. 53 ust. 5 jednoznacznie wskazuje, w jakim zakresie wolność religii może być limitowana. Ustawodawca wskazał w nim, że „wolność uzewnętrzniania religii może być ograniczona jedynie w drodze ustawy i tylko wtedy, gdy jest to konieczne do ochrony bezpieczeństwa państwa, porządku publicznego, zdrowia, moralności lub wolności i praw innych osób”. Pamiętać należy, że, zgodnie z treścią art. 25 ust. 2 Konstytucji RP, „władze publiczne w Rzeczypospolitej Polskiej zachowują bezstronność w sprawach przekonań religijnych, światopoglądowych i filozoficznych, zapewniając swobodę ich wyrażania w życiu publicznym”. Zatem działanie polegające na inkryminacji głoszenia nauczania moralnego odnoszącego się np. do grzesznego charakteru intymnych relacji pozamałżeńskich lub w odniesieniu do stosunków między osobami tej samej płci oraz do charakteru małżeństwa jako związku dwóch osób płci przeciwnej, naruszałoby zasadę wspomnianej bezstronności władz publicznych w sprawach przekonań religijnych, światopoglądowych i filozoficznych. Jednocześnie stanowiłoby to pogwałcenie autonomii i niezależności kościołów i związków wyznaniowych, o których traktuje art. 25 ust. 3 ustawy zasadniczej. Alternatywa dla wprowadzenia zmian w Kodeksie karnym Wzmocnienie gwarancji prawnych głoszenia nauczania moralnego kościołów i związków wyznaniowych powinno zatem przybrać postać odmienną od tej, jaką proponują wnioskodawcy. Może to nastąpić poprzez zmiany w ustawie o gwarancjach wolności sumienia i wyznania, a także wskutek modyfikacji w Kodeksie cywilnym. Pierwszy przypadek byłby trudniejszy do realizacji z uwagi na konstytucyjne wymogi odnoszące się do uprzednich ustaleń z kościołami i związkami wyznaniowymi. Zmiany mogłyby tu polegać na wprowadzeniu do ustawy przepisu, który wyraźnie wskazuje, że ingerencja organów władzy publicznej w treść nauczania moralnego kościołów i związków wyznaniowych jest zabroniona, a sposób głoszenia tego nauczania stanowi wewnętrzną sprawę kościoła lub związku wyznaniowego, chyba że godzi on w porządek lub bezpieczeństwo publiczne. W przypadku zmian odnoszących się do ochrony dóbr osobistych, należałoby uzupełnić treść wyliczenia zawartego w art. 23 o swobodę wyznania i głoszenia przekonań religijnych, a także integralność religijną (rozumiana jako spójność wewnętrznych przekonań osoby wierzącej z możliwością ich realizacji w życiu prywatnym i – co chyba kluczowe - publicznym). Witold Łukasik – analityk Centrum Analiz Legislacyjnych Ordo Iuris Najlepsza odpowiedź Shiya odpowiedział(a) o 11:40: Teoretycznie wszystko można pod to podciągnąć, szczególnie że można tworzyć nowe wiary, którym przeszkadzałoby choćby oddychanie w obecności ich członków. Odpowiedzi ania0067 odpowiedział(a) o 11:20 Z tą Biblią mi się trochę nie spodobało (ale nie że bym wyciągała 5 tys! czy ogólnie pozywała do sądu)No i osoby starsze mogą się obrazić o tych fanatyków, ponieważ one przestają mieć z wiekiem dystans do żartu, wiem, bo mieszkam blisko babci, powiesz jej coś, że źle robi- wkurza się, powiesz jej, że to co powiedziała tobie nie podoba się- wkurza się. Powiesz jej, że się wkurza o byle co- grozi, że przestanie się odzywać!Ale ogólnie nawet fajny skecz :D blocked odpowiedział(a) o 11:19 Nieśmieszne. Obraza autorytetu w denny i nieśmieszny sposób, do tego nader głupi, bezmyślny i wulgarny. EKSPERTOcelotic odpowiedział(a) o 11:21 No własnie to co na filmiku. Głupie szydzenie z czyjejś wiary. Ale to jest denne. Jeszcze tak nieśmiesznego skeczu nie słyszałem. EKSPERTYarless odpowiedział(a) o 13:59 Obrazą uczuć religijnych może być wszystko. Uważasz, że ktoś się myli? lub Forum Libertarian ma swój regulamin. Fora Libertarianizm Nierząd You are using an out of date browser. It may not display this or other websites should upgrade or use an alternative browser. Obraza uczuć religijnych i inne absurdy Thread starter Deleted member 427 Rozpoczęty 21 Styczeń 2012 #1 Deleted member 427 Guest art. 196 kk Kto obraża uczucia religijne innych osób, znieważając publicznie przedmiot czci religijnej lub miejsce przeznaczone do publicznego wykonywania obrzędów religijnych, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2. W Sądzie Rejonowym dla Warszawy-Mokotowa zapadł doniosły wyrok: pieśniarka Dorota Rabczewska została uznana winną i skazana na 5 tys. złotych grzywny za to, że w jakimś tam wywiadzie miała powiedzieć, że "bardziej wierzy w dinozaury, niż w Biblię", a o autorach Pisma Świętego, że byli oni "napruci winem i palący jakieś zioła". Więcej na blogu prawniczym Olgierda, libertarainina-minarchisty: ... I oczywiście tradycyjnie już Bartłomiej Kozłowski z mega wyczerpującą analizą zagadnienia: Reszta tekstów Kozłowskiego: #2 Moje uczucia obraża wszelka religia jako obraza rozumu, kiedy wyznawcy tych wszystkich religii zapłacą grzywnę ? Ale by państwa wzbogaciły swój budżet. W sumie to wszystko może być religią, można załozyć religie np. miłosników komiksów. Jak ktoś powie, że komiksy są chujowe to obraza uczuć religijnych i kara grzywny. Doszło by do tego, że wszystko byłoby religią i każdy bałby się krytykować cokolwiek, bo narażał by się na obrazę uczuć religijnych i karę. Doda to idiotka ale tutaj akurat prawdę powiedziała. #3 Deleted member 427 Guest Doda to idiotka ale tutaj akurat prawdę powiedziała. Akurat na to nie ma dowodów. Autorzy Pisma nie musieli być wcale napruci winem ani spizgani ziołem. Mogli być super trzeźwi podczas pisania. No bo co w sytuacji gdyby Doda skłamała? Np. gdyby powiedziała, że Abraham był pedziem, podczas gdy historycy dowiedliby, że nie był? #4 #5 stormtrooper Guest Tak na poważnie i stricte prawniczo (tzn. nie oceniam słuszności religii czy ateizmu, żeby potem kłótni o to nie było): trzeba dostrzec, że norma wymaga publicznego znieważenia przedmiotu czci religijnej -- tymczasem, skoro piosenkarz Darski nie znieważył tego przedmiotu czci (darcie Biblii), to chyba tym bardziej piosenkarka Rabczewska nie mogła znieważyć przedmiotu czci mówiąc coś tam-coś tam o autorach tejże Biblii? Nergal odwalił to na koncercie w klubie, gdzie wiadomo jaka publika była itd. ten koleś co ich wszystkich pozywa dowiedział się o tym z filmiku na YT, stąd nie obrażało to uczuć religijnych i nie miało tego na celu jako element show, koncertu, przynajmniej tak to argumentował sąd. Doda z kolei powiedziała to w jakimś wywiadzie, więc miało na celu, aby dotarło do jak najszerszej publiczności, w zasadzie miało obrazić tę Biblię. Tu pytanie do osób bieglejszych w tych sprawach: czy aby naprawdę Pismo Święte było "przedmiotem czci religijnej"?! Tu wystarczy spojrzeć jak muslimy reagują na kpiny z Koranu, żeby sobie odpowiedzieć . A na poważnie to się uznaje święte księgi każdej z religii za obiekt czci w przypadku tego przepisu. Oczywiście innym pytaniem pozostaje sensowność całej regulacji, która moim zdaniem zbyt wysoka nie jest, ale ja nie o tym chciałem. #6 Deleted member 427 Guest No i pytanie, czy można obrazić uczucia np. Andrzeja do Kasi? "Wysoki Sądzie, kocham Katarzynę, a oni obrazili moje uczucia do niej" #7 Ja do tego podchodzę tak: 1. Doda, jako osoba inteligentna (tego jej odmówić nie można), zainwestowała 5000zł+ w autoreklamę. 2. Doda sobie to odbije z nawiązką. 3. A jak inni mają problem z interpretacją wyroku, to ich problem. 4. Im dłużej będą mieli problem i będą na ten temat dywagować, tym to będzie lepsza inwestycja dla Dody. #8 Niech najpierw ten cwel nowak udowodni, że jego bóg istnieje. Jeżeli już to zrobi to będzie miał jakiekolwiek podstawy do odrony jego domniemanego dobrego imienia. #9 #10 Deleted member 427 Guest Ciekawe, jak uzasadniono by umorzenie postępowania, gdyby jakiś satanista złożył doniesienie o obrazę jego uczuć religijnych W jednym z numerów "Tygodnika Powszechnego" był wywiad z prof. Zollem. Na pytanie, czy prawo powinno określać, które wyznania i systemy religijne są chronione, Zoll odpowiedział: Mówimy oczywiście o ochronie wartości cywilizowanego świata, a nie np. satanistów, czy scjentologów. Tam więc, gdzie mamy do czynienia z aprobowanym przez naszą cywilizację systemem wartości, państwo jest zobowiązane do jego ochrony. Wcześniej natomiast było o "ochronie uczuć religijnych": Zoll: Przedmiotem ochrony nie jest obiekt kultu, np. Pan Bóg, tylko człowiek i jego uczucia. Nie istnieje więc przestępstwo bluźnierstwa, jest natomiast przestępstwo naruszenia uczuć religijnych przez zaatakowanie przedmiotu kultu. #11 Znaczy, Tom Cruise i John Travolta jako wyznawcy scjentologii nie wyznają wartości cywilizowanego świata? A to barbarzyńcy i dzikusy. Moderator #12 Koleś plącze się w zeznaniach. Najpierw mówi o ochronie wartości cywilizowanego świata, a później twierdzi, że przedmiotem ochrony są uczucia ludzi. I jak się, przy takim totalnym braku spójności, dziwić lekceważącym opiniom na temat prawoczłowieczyzmu i innych chujmanistycznych wynalazków? #13 Uczucia ludzkie wartością cywilizowanego świata!! #14 Bardziej by zaszkodzono piosenkarce gdyby ją zaproszono na wywiad, i spytano ją o to twierdzenie o Biblii. Gdyby nie potrafiła się wybronić to by bardziej jej zaszkodziło niż gdyby ją podano do sądu o tą obrazę. Zresztą jak dla mnie to jest to bez sensu, na swoim poletku wierzący może nie zezwalać na bluźnierstwo czy co tam innego a inny może na swoim terenie wręcz do tego zachęcać i już. #15 barbarzyńsko-pogański stratego-decentralizm A jeśli Kościół powie, że przez bluźnierstwa traci klientów? I przedstawi dowód? Mały Jaś płacze przed każdym wyjściem do kościoła, bo zobaczył, że w jednym odcinku Generała Italii w niebie jest wojna, dlatego nie chodzimy do kościoła. I co? To to samo jakby ktoś powiedział że firma X dodaje do czekolady gówna, a niektórzy bronili karania za pomówienia. #16 Anonymous Guest Uczucia religijne to jedna z większych bzdur naszych czasów! Choćby dlatego, że upierdala wszelką dyskusję i trzeba się posługiwać nowomową. Nie ma uczuć religijnych tak jak i "własności intelektualnej". Uczucia religijne należą do zbioru politycznej poprawności. A jeśli Kościół powie, że przez bluźnierstwa traci klientów? I przedstawi dowód? Mały Jaś płacze przed każdym wyjściem do kościoła, bo zobaczył, że w jednym odcinku Generała Italii w niebie jest wojna, dlatego nie chodzimy do kościoła. I co? To to samo jakby ktoś powiedział że firma X dodaje do czekolady gówna, a niektórzy bronili karania za pomówienia. Jeśli tracą to mają kiepski marketing i program lojalnościowy . Firma niech lepiej opublikuje niezależne badania, że nie dodają gówna. #17 Nie ma uczuć religijnych tak jak i "własności intelektualnej". Uczucia religijne należą do zbioru politycznej poprawności. albo ich nie ma albo są w jakimś zbiorze #18 Anonymous Guest Nie ma uczuć religijnych tak jak i "własności intelektualnej". Uczucia religijne należą do zbioru politycznej poprawności. albo ich nie ma albo są w jakimś zbiorze No tak, bo na tym forum trzeba tłumaczyć, że to zbiór bzdur . #19 Wszyscy etatyści bluźnią przeciw mojej wierze w niewidzialną rękę i jakbym ich podał do sądu to by mnie wyśmiali. Co więcej w tym kraju zakazuje się praktyk religijnych jeśli nie są zgodne z prawem pozytywnym. Czym się różni powiedzenie że np. Jezus był żydowskim zombie od powiedzenia ,że podatki powinny być obowiązkowe. Na wolnym rynku obrażanie uczuć religijnych będzie można najwyżej odwzajemnić tym samym niczym więcej. Chyba że to będzie na własnym terytorium wtedy ustali właściciel. Niestety żyjemy w "cywilizowanym" kraju i można najwyżej praktykować "cywilizowane" religie. #20 A jeśli Kościół powie, że przez bluźnierstwa traci klientów? I przedstawi dowód? Mały Jaś płacze przed każdym wyjściem do kościoła, bo zobaczył, że w jednym odcinku Generała Italii w niebie jest wojna, dlatego nie chodzimy do kościoła. I co? To to samo jakby ktoś powiedział że firma X dodaje do czekolady gówna, a niektórzy bronili karania za pomówienia. Jeżeli postrzegać Kościół tak jak firmę - w sumie czemu nie! Ale... jeżeli Kościół składa ofertę handlową, której nie może zagwarantować - np. Koścół obiecuje Zbawienie i życie wieczne. To w sumie jego główna oferta. Na dodatek według oficjalnego nauczania KK, NIE MA ZBAWIENIA poza Kościołem. Czy nie powinno się karać firm takich jak KK za składanie obietnic bez pokrycia? no, chyba że udowodnią inaczej. Wtedy osoba odciągająca ludzi z tej organizacji, zarzucając kłamstwo, nie powinna być karana za spowodowanie odpływu klientów. Fora Libertarianizm Nierząd Ta strona wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu: utrzymania sesji zalogowanego Użytkownika, gromadzenia informacji związanych z korzystaniem z serwisu, ułatwienia Użytkownikom korzystania z niego, dopasowania treści wyświetlanych Użytkownikowi oraz tworzenia statystyk oglądalności czy efektywności publikowanych ma możliwość skonfigurowania ustawień cookies za pomocą ustawień swojej przeglądarki internetowej. Użytkownik wyraża zgodę na używanie i wykorzystywanie cookies oraz ma możliwość wyłączenia cookies za pomocą ustawień swojej przeglądarki internetowej. Doda, Kozyra, Nergal, Nieznalska, Palikot - to lista osób tylko z ostatnich lat, których działalność artystyczna, celebrycka czy polityczna uwikłana jest w procesy i dyskusje na temat obrazy uczuć religijnych katolików. Ten ostatni zapowiadał nałożenie maski na figurę Chrystusa Króla w Świebodzinie, za co na pewno spotkałoby go oskarżenie. Podstawą prawną do skierowania oskarżenia do prokuratury jest artykuł 196 kodeksu karnego: "Kto obraża uczucia religijne innych osób, znieważając publicznie przedmiot czci religijnej lub miejsce przeznaczone do publicznego wykonywania obrzędów religijnych, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2". Trzeba przyznać, iż przepis ten nie ma w Polsce dobrej prasy. Zarzutów wobec niego jest dużo. Penalizacja zachowań zawartych w tym przepisie odbierana jest w naszym kraju jako przejaw ingerencji Kościoła w życie społeczne, czy też naruszenie zasady świeckiego państwa, chodzi bowiem jak by nie było o jakieś zachowanie w obszarze religii. Często podnoszonym zarzutem jest także kwestia nieprecyzyjności pojęcia "uczucia religijne". Wątpliwości wobec zasadności tego przepisu w polskim systemie prawnym przedstawił niedawno prof. Z. Mikołejko w tekście pt. "Mlot na Dodę i wolność słowa" (GW, "Otwiera się tu pole dla wyroków wydanych na podstawie przekonań, nie zaś na podstawie faktów związanych z przekroczeniem określonych norm. Nie wiem zresztą, czy takie precyzyjne normy da się tu w ogóle ustalić. Pytanie zarazem, czy jakiekolwiek uczucia ze sfery publicznej, w tym także uczucia religijne, powinny być w ogóle przez prawo chronione?" - pyta filozof i religioznawca. Spróbujmy więc ustalić i wyjaśnić parę rzeczy. Sekularyzacja bluźnierstwa Po pierwsze, trzeba jasno powiedzieć, że rzeczony przepis prawny nie dotyczy sfery religijnej w takim znaczeniu, że państwo spieszy z pomocą Kościołowi (religii) w ściganiu przestępstw przeciwko wierze. To nie jest instrument władzy, którym posługuje się świeckie ramię państwa w celu ścigania i karania odstępców od wiary, heretyków i schizmatyków. Niestety, w publicystycznym dyskursie przepis ten służy często do wskrzeszania starych demonów antykościelnej retoryki, wspominając stosy inkwizycji, do których przyrównuje się dzisiejsze wyroki sądowe. Przestępstwo, o którym mowa, sytuuje się w obszarze życia społecznego. Przepis kodeksu karnego nie sankcjonuje przestępstwa o charakterze religijnym (dokonanym wewnątrz religii), lecz przestępstwo dotyczące standardów życia społecznego, relacji międzyludzkich. Ostateczną racją istnienia tej normy prawnej jest godność człowieka, a w szczególności wyrastająca z tej godności wolności sumienia i wyznania. Bardzo często zranienie (obraza) uczuć religijnych bywa mylone z bluźnierstwem, czyli grzechem przeciwko Bogu, które polega na znieważeniu osób lub rzeczy, które w danej religii uznane są za święte. Owszem, czyn, który będzie przedmiotem normy prawnej, najczęściej jest bluźnierstwem, ale nie za bluźnierstwo skazany bywa ten, kto się go dopuszcza. Bluźnierstwo należy traktować w kategorii grzechu (sfera religijna), ale w polskim, cywilnym systemie prawnym bluźnierstwo nie jest przestępstwem - inaczej niż w wielu krajach islamskich, gdzie bluźnierstwo jest nie tylko grzechem, lecz także przestępstwem, karanym nawet śmiercią. Współczesna doktryna prawna - oczywiście w ramach cywilizacji zachodniej - utrzymuje, iż w państwie liberalnym bluźnierstwo nie może być uznane za przestępstwo, gdyż kwestia ta pozostaje poza kompetencją państwa świeckiego. Państwo nie może ingerować w doktrynę, normy czy praktyki religijne, nie może też rozstrzygać o ich prawdziwości. Stać się tak może jedynie wtedy, gdy jakiś element religii zagrażałby ładowi społecznemu. Myli się więc ten, kto sądzi, iż prawo stoi w ten sposób na straży prawdziwości religii czy jej roli w państwie. Ma on być jedynie sposobem zagwarantowania wolności jej wyznawania. Dodajmy, iż przestępstwo publicznego bluźnierstwa przeciw Bogu istniało w kodeksie karnym z 1932 r. (art. 172): "Kto publicznie Bogu bluźni, podlega karze więzienia do lat 5". Zauważyć trzeba jednak, iż już wtedy prawo podkreślało publiczny charakter czynu karalnego, wskazując na odbiór tego czynu przez innych, a nie na sam czyn bluźnierstwa. Można powiedzieć, iż współcześnie nastąpiła swoista sekularyzacja tego przestępstwa i oddzielenie charakteru nadprzyrodzonego danego czynu (grzechu) od jego aspektu naturalnego (charakter przestępczy). Podkreślmy raz jeszcze, iż ocenie prawno-karnej podlega to, czy zostało naruszone zupełnie świeckie dobro chronione, np. porządek publiczny czy też wolność sumienia i wyznania. Ochronie nie podlegają treści jakiejś religii lub światopoglądu, a raczej wolność człowieka w sferze wyborów religijnych i światopoglądowych oraz wolność uzewnętrzniania tych wyborów, np. w ramach kultu. Poprzez ten przepis państwo chroni prawo każdego obywatela do posiadania przekonań religijnych, do ich wyznawania oraz prawo do ochrony przed ingerencją osób trzecich w relację człowieka do sacrum, którą po prostu nazywamy wiarą. Przeciw dyskryminacji W przypadku przestępstwa zranienia uczuć religijnych najczęściej dochodzi do kolizji dwóch dóbr chronionych: prawa do wolności słowa z jednej strony oraz prawa do wolności sumienia i wyznania z drugiej. Na prawo do wolności słowa najczęściej powołują się artyści, których działania odbierane są jako obraźliwe. Bywa, iż na prawo do wolności słowa (ekspresji artystycznej) powołują się sdy w wyrokach uniewinniających. I tak w uzasadnieniu wyroku uniewinniającym Nergala za podarcie Biblii i nazwanie jej "księgą kłamstw", sędzia Krzysztof Więckowski powiedział, że działanie oskarżonego było "swoistą formą sztuki", zgodną z "metalową poetyką grupy Behemoth". Także wyrok skazujący odbierany jest jako zamach na wolność słowa. Po werdykcie skazującym Dodę na karę 5 tys. złotych grzywny za obrazę uczuć religijnych, czego artystka dopuściła się, mówiąc w wywiadzie o Biblii, iż "ciężko wierzyć w coś, co spisał jakiś napruty winem i palący jakieś zioła". Jej menadżer oświadczył: "Artystka nigdy nie znieważała uczuć religijnych i nie miała takiej potrzeby nawet na koncertach, co mogłaby czynić bezkarnie [podkr. moje] w świetle orzecznictwa, uznającego to za dopuszczalną »kreację artystyczną«". Co do bezkarności takich zachowań, to menadżer jednak się myli. Wolność słowa, ekspresji i wyrażania opinii nie jest wolnością absolutną, a działanie artystyczne nie jest okolicznością wyłączającą spod oceny prawnej. Owszem, artysta może więcej, ale nie może wszystkiego. Działanie artysty, które może zostać odebrane jako obraźliwe, musi być rzeczywiście artystycznie zasadne, by mogło zostać usprawiedliwione. Nie można zasłaniać się artystycznym charakterem wypowiedzi bądź czynu, gdy jest on jawnie skierowany przeciwko religii i nie jest uzasadniony żadnym działaniem rozumianym w kategoriach sztuki. Przypomnijmy, iż Konwencja o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności (art. 10, ust. 2) do racji ograniczających wolność słowa zalicza między innymi "ochronę dobrego imienia i praw innych osób". Jednym z tych praw jest wolność sumienia i wyznania. W takim razie można powiedzieć, iż indywidualnym przedmiotem ochrony jest pewien fragment wolności sumienia i wyznania (wolności religijnej), który można by określić jako wolność od zachowań znieważających przedmioty i miejsca związane z oddawaniem czci. Zasada ta znajduje także potwierdzenie w wyrokach Trybunału w Strasburgu. W jednym z nich przypomina się, iż działanie artystyczne nie może godzić w ducha tolerancji, tzn. dyskryminowania kogokolwiek i czegokolwiek. Bezkarne obrażanie ludzi wierzących - nawet ujęte w formę artystyczną - należy uznać za element takiej dyskryminacji. Zranione uczucia Liczne kontrowersje wzbudza pojęcie uczuć religijnych oraz ich subiektywny charakter. Uczucia religijne to najogólniej rzecz ujmując pewne stany afektywne, doznania, przeżycia, które są związane z przeżywaniem wiary, z doświadczaniem relacji danej jednostki z sacrum. Chodzi więc o uczucia, które powiązane są z określonym przedmiotem lub miejscem, a dokładnie z osobami i wartościami, do których one odsyłają, o których mówią. Jest to zgodne np. z katolicką nauką o kulcie obrazów, według której cześć oddana wizerunkowi przechodzi na osobę. Jeżeli istotą kultu (analogicznie: wiary) jest relacja, to istotą obraźliwego zranienia będzie naruszenie tej relacji poprzez jej wyśmianie czy znieważenie. Przestępstwo obrazy uczuć religijnych polega więc na ugodzeniu w więź o charakterze religijno-emocjonalnym, jaka istnieje między człowiekiem a sacrum oraz spowodowanie negatywnych stanów emocjonalnych u osoby obrażonej. Jest to więc przestępstwo, które dokonuje się w sferze odbioru, a nie działania i będzie zależało od wrażliwości danej osoby. Mechanizm "uczuć religijnych" i ich obrażenia można porównać do miłości i zniszczenia zdjęcia osoby kochanej. Nikt z nas nie utożsamia zdjęcia z osobą, ale zniszczenie tego zdjęcia przez kogoś obcego odbieramy zapewne jako chęć zranienia naszej relacji do tej osoby. Jeśli ktoś znieważa publicznie krzyż, to znieważa moją więź z Bogiem, której to więzi krzyż jest znakiem. Takie rozumienie obrazy uczuć religijnych powiązane jest bardzo silnie z teologią tychże uczuć w danej tradycji religijnej. Poprawność rozstrzygnięcia sądowego zależeć będzie od tego, czy sąd ma wystarczającą wiedzę na temat tego, co jest, a co nie jest przedmiotem kultu, czyli relacji sakralnej w danej religii. Sędzia musi wiedzieć, jaką rolę w danej religii odgrywa dana osoba, rzecz czy miejsce. Wiedzieć to powinni także publicyści podejmujący ten temat. Negatywnym przykładem może być wypowiedź wspomnianego prof. Mikołejko, który sugerował, iż w Kościele katolickim Biblia nie jest przedmiotem kultu, podważając tym samym zasadność wyroku sądowego. Także coś, co można nazwać "obraźliwością" danej religii czy wyznania będzie wypadkową charakteru danej religii oraz tego, jak rozumiany jest tam kult osób, miejsc czy rzeczy. W przypadku religii czy wyznań o mniej kultycznym charakterze (np. protestantyzm) - w pewnym sensie - trudniej o zranienie uczuć religijnych. Widać to bardzo dobrze na przykładzie zróżnicowanych reakcji teologów katolickich i teologów protestanckich na reklamy, w których wykorzystuje się krzyż czy wizerunki przedstawiające Ostatnią Wieczerzę. W tym drugim przypadku reakcji ze strony Kościoła katolickiego jest więcej i są bardziej stanowcze, co jest zrozumiałe, biorąc pod uwagę o wiele bardziej eucharystyczny i ikoniczny charakter katolicyzmu. W protestantyzmie, a więc w Kościele, gdzie nie ma kultu obrazów, o wiele trudniej obrazić za pomocą obrazu. Przeciętna wrażliwość Problematyczny pozostaje oczywiście sposób rozstrzygania o zaistniałym przestępstwie, które przecież dokonuje się w sferze doznań subiektywnych, a więc siłą rzeczy pozbawione jest ścisłych, obiektywnych kryteriów. Przy ocenie naruszenia czci religijnej w każdym pojedynczym przypadku należy mieć na uwadze nie tylko subiektywne odczucie osoby żądającej ochrony prawnej. Może się bowiem zdarzyć, iż mamy do czynienia z osobą o wybujałej, a może nawet patologicznej wrażliwości, której nie da się obronić nawet w ramach danej tradycji religijnej. Osoba taka może dostrzegać znieważenie nawet tam, gdzie go obiektywnie nie ma. Przy dokonywaniu oceny należy uwzględnić tzw. przeciętną wrażliwość, a także wziąć pod uwagę obiektywną reakcję społeczeństwa, w tym jego wierzącej części, oraz uznanych autorytetów w dziedzinie wypowiedzi artystycznej, teologii, religioznawstwa itd. Istotnym elementem będzie także poprawna wykładnia teologiczna co do charakteru czynu, stanowiącego przyczynę zranienia uczuć w ramach danej tradycji religijnej. Niestety, każdy jednostkowy wyrok obciążony będzie wrażliwością rozstrzygającego sędziego (patrz wyrok skazujący Dodę i uniewinniający Nergala w podobnych casusach, gdzie przedmiotem obrazy w jednym i drugim przypadku była Biblia) . Wbrew przekonaniu wielu publicystów, przestępstwo obrazy uczuć religijnych nie jest jedynie polskim "wynalazkiem", gdyż przestępstwa przeciwko wolności sumienia i wyznania (wolności religijnych) są karane w wielu innych krajach. I tak w kodeksie niemieckim mamy przestępstwo znieważenia cudzych przekonań religijnych lub światopoglądowych; w prawie austriackim obrazę przekonań religijnych, a w prawie szwajcarskim znieważenie cudzych przekonań w sprawach wiary czy znieważenie przedmiotów czci religijnej. Głoszenie więc haseł, iż przepis ten jest jedynie polskim "kagańcem" na wolność słowa, ustanowionym ze względu na dominującą rolę chrześcijaństwa w społeczeństwie, jest zwykłym populizmem. Podobne przepisy funkcjonują także choćby w laickiej Francji. Ich celem jest bowiem zabezpieczenie ducha tolerancji, a nie uprzywilejowanej roli religii. Warto jeszcze zaznaczyć, iż tak sformułowany przepis prawa dotyczy zranienia "uczuć religijnych" bez żadnego doktrynalnego zawężenia, a więc może i powinien mieć zastosowanie nie tylko w przypadku uznanych tradycji religijnych, jak chrześcijaństwo, judaizm czy islam, ale także w przypadku innych form religijności, pod warunkiem wszakże, iż osoba wyznająca daną religię będzie odbierała jakieś działanie godzące w jej przekonania i uczucia religijne jako obraźliwe. W niektórych systemach karnych (np. w Szwajcarii) na równi z uczuciami (przekonaniami) religijnymi traktuje się uczucia (przekonania) światopoglądowe, w tym ateizm. Innymi słowy, prawo do wyznawania ateizmu jest tak samo chronione jak prawo do wyznawania religii. Czy tak rozumiany przepis prawa jest potrzebny? Moim zdaniem tak. Jego celem nie jest bowiem gwarantowanie osobom wierzącym jakiejkolwiek uprzywilejowanej pozycji w społeczeństwie, czego najczęściej krytycy tego przepisu nie rozumieją. Jest jedynie prawnym zabezpieczeniem jednego z aspektów wolności wyznania i sumienia, do której mają prawo wszyscy obywatele. Brak takiej regulacji prowadziłby wprost do bezkarnego naruszania ludzkiej godności, która przecież wyraża się także w prawie do wiary (bądź niewiary) w Boga oraz publicznego wyznawania tej wiary. Człowiek wierzący ma prawo, by nikt nie kpił z jego wiary i przedmiotu jego wiary, czyli Boga. Konsekwentnie - człowiek niewierzący (ateista) ma takie samo prawo, by nikt nie kpił z jego niewiary. W moim przekonaniu omawiany przepis kodeksu karnego gwarantować powinien prawa jednych i drugich: wierzących i niewierzących. W 2014 r. przed Sądem Rejonowym dla Warszawy – Mokotowa w Warszawie rozpoczął się proces Jerzego Urbana, redaktora naczelnego „tygodnika Nie”. Zarzucono mu, iż dopuścił się publicznego znieważenia przedmiotu czci religijnej poprzez opublikowanie karykaturalnego rysunku, nawiązującego do wizerunku Jezusa Chrystusa i związanego z nim kultu Najświętszego Serca Jezusowego. Wizerunek ten zdążył już zyskać nawet swoisty przydomek „Zdziwionego Jezusa”. Sprawa dotyczyła zatem przestępstwa obrazy uczuć religijnych [art. 196 przepisu, mówiąc delikatnie, kontrowersyjnego, który budzi duże zainteresowanie opinii publicznej. Najpierw kara, potem uchylenie Historia tego procesu pełna była niespodziewanych zwrotów akcji. Sąd I instancji uznał oskarżonego za winnego zarzucanego mu czynu, przyjmując zarazem, iż jego zachowanie (którego miał się dopuścić działając umyślnie, z zamiarem ewentualnym) stanowiło znieważenie przedmiotu czci religijnej. Jako karę wymierzono grzywnę, która łącznie przekładała się na kwotę 120 000 zł. W konsekwencji wniesienia apelacji wyrok skazujący został w 2019 r. uchylony, sprawa zaś została przekazana do ponownego rozpoznania. 8 października 2020 r. Sąd Rejonowy dla Warszawy – Mokotowa w Warszawie nieprawomocnie uniewinnił oskarżonego od zarzucanego mu czynu. Przedstawiając motywy przemawiające za uniewinnieniem, Sąd skupił się na ocenie tego, czy zachowanie oskarżonego stanowiło znieważenie w ujęciu prawnokarnym. Opierając się na wykładni pojęcia „znieważenie” w optyce innych przepisów prawa karnego [jak choćby dla przykładu art. 216 § 1 i 2 - „klasycznego” przestępstwa zniewagi], Sąd doszedł do wniosku, iż karalne jest tylko takie zachowanie, które stanowi wyrażenie pogardy lub/i uwłaczanie czci w perspektywie przyjętych standardów społecznych i kulturowych. Analizując właściwości wizerunku „Zdziwionego Jezusa”, Sąd nie dostrzegł w nim jakichkolwiek elementów obscenicznych, pogardliwych i wulgarnych. Sama modyfikacja wizerunku Jezusa Chrystusa nie została utożsamiona z wyrażeniem pogardy, wystawieniem na pośmiewisko - nie stanowiła zatem znieważenia. „Zdziwiony Jezus” został potraktowany jako przejaw ekspresji artystycznej. Wolność słowa, prawo do krytyki i satyry a ochrona uczuć religijnych Proces ten dla wielu osób postronnych mógł wydawać się nieco kuriozalny. Od czasu wniesienia aktu oskarżenia wobec Jerzego Urbana do jego uniewinnienia minęło ponad 6 lat. Pytania o zasadność tak długiego procedowania w sprawie „Zdziwionego Jezusa” są po części uzasadnione. W rzeczywistości jednak sądy musiały pochylić się nad rozstrzygnięciem kolizji zachodzącej pomiędzy szeroko ujętą wolnością słowa, prawem do krytyki i satyry a ochroną uczuć religijnych. Z jednej bowiem strony, bezsporny jest nałożony na wolność sumienia i wyznania parasol ochronny w formie obowiązujących przepisów prawa. To właśnie z tej wolności wywodzi się prawnokarna ochrona uczuć religijnych. Z drugiej zaś strony, wolność słowa, [utożsamiana także z wolnością do wyrażania poglądów w sferze publicznej] podlega ochronie prawnej na polu konstytucyjnym i międzynarodowym. Stanowi przecież jeden z fundamentów demokratycznego państwa prawa. Konsekwencją prawomocnego uniewinnienia Jerzego Urbana jest wyznaczenie granic wolności wyrażania poglądów w sferze publicznej w przypadkach, gdy dojść może do obrażenia uczuć religijnych. Orzeczenie to może okazać się pomoce w ocenie zachowań jako potencjalnie karalnych znieważeń przedmiotów czci religijnej. Realne jest przecież przyjęcie, iż liczba prowadzonych postępowań karnych dotyczących spraw o obrazę uczuć religijnych może się zwiększyć. W tej kwestii wydane zostało przecież przez Prokuratora Generalnego polecenie nadzorowania przez prokuraturę postępowań prowadzonych w sprawach zachowań przestępnych „[…] wymierzonych w osoby wierzące, włącznie z zastraszaniem, niszczeniem i bezczeszczeniem miejsc kultu religijnego [...]”[1]. Tęcza również nie obraża Proces Jerzego Urbana nie jest jedynym, który w ostatnim czasie prowadzony był w sprawie o obrazę uczuć religijnych. W dniu 2 marca 2021 r. zapadło uniewinniające orzeczenie Sądu Rejonowego w Płocku w głośnej sprawie oskarżonych o obrazę uczuć religijnych aktywistek[2]. Czytaj: Sąd: Tęcza nie obraża. Sąd uniewinnia za "tęczową Maryję" >> Sprawa wstrząsnęła opinię publiczną. Duża część dokumentacji składającej się na akta tej sprawy stanowiły listy osób, które określały się jako praktykujący katolicy, gdzie wskazywano, iż taki wizerunek postaci będącej przedmiotem czci religijnej nie obraża katolików[3]. Siłą rzeczy na kanwie tej sprawy pojawiła się potrzeba oceny przez sąd znaczenia sześciokolorowej tęczy, będącej symbolem społeczności LGBT [+]. W ustanych motywach rozstrzygnięcia sąd uznał, iż tęczowa flaga, jako symbol osób nieheteronormatywnych, nie zawierała w sobie treści znieważających [stanowiących wyraz pogardy, nie zawierała poniżających i hańbiących treści]. Mając zaś na względzie niewielką liczby postępowań karnych, prowadzonych w sprawach o obrazę uczuć religijnych, praktycznie każda sprawa tego rodzaju może mieć charakter litygacyjny [jak także medialny] Celem przytoczenia tych procesów jest krótka refleksja nad brzmieniem art. 196 który w założeniu wyznaczać miał granicę wolności wyrażania poglądów i chronić tym samym uczucia religijne. W praktyce jednak przepis ten, zważywszy na jego nieprecyzyjne brzmienie, generuje ryzyko cenzurowania wolności wypowiedzi pod pretekstem ochrony uczuć religijnych. Prawo karne niczym młot [na czarownice] Prawo karne to ultima ratio. Reakcja prawnokarna na naruszenia dóbr chronionych prawem uzasadniona jest wyłącznie w takich okolicznościach, gdy inne środki ochrony prawnej nie znajdują zastosowania lub są niewystarczające. Gdy w optyce prawa znajduje się potrzeba rozstrzygnięcia kolizji pomiędzy wolnością wyrażania poglądów [obejmującą także prawo do krytyki, protestu i satyry] a ochroną uczuć religijnych, to instrumentarium prawnokarne powinno być wykorzystywane z maksymalną ostrożnością. Przecież nie każdy konflikt pomiędzy wolnością słowa a uczuciami religijnymi musi rozgrywać się z udziałem organów ścigania. Spory tego rodzaju mogą być przecież rozstrzygane na drodze postępowania cywilnego, na podstawie przepisów określających ochronę dóbr osobistych. Prawo karne to także prawo pewności interpretacji i stosowania. Zgodnie z zasadą nullum crimen sine lege certa, przepisy określające odpowiedzialność karną spełniać muszą tzw. kryterium określoności. W konsekwencji na ich normatywną treść powinny składać się pojęcia maksymalnie precyzyjne, nie stwarzające ryzyka elastycznej wykładni przez organy prowadzące postępowanie karne. Przepisy nieprecyzyjne operują pojęciami nieostrymi, których interpretacja na etapie stosowania prawa skutkować może brakiem jednolitości w ich stosowaniu. Skoro prawo karne stanowi młot regulujący konflikty społeczne, to państwo powinno z niego korzystać w sposób proporcjonalny, uwzględniający istotę każdej z wolności chronionych prawem. Użycie owego młotu w sporach o obrazę uczuć religijnych powinno być ostatecznością. Nieumiejętne jego wykorzystanie grozić może cenzurą wolności wyrażania poglądów i skutkować wywołaniem obawy przed korzystaniem z wolności słowa w sposób, który może nie spotkać się z aprobatą części społeczeństwa. Przepis nie do końca nowy Podkreślić należy, iż rozważania dotyczącą przepisu, który stanowi wierne odzwierciedlenie regulacji karnych, wprowadzonych do polskiego porządku prawnego w zupełnie innych realiach społecznych i politycznych. Konstrukcja art. 196 jest bowiem zaskakująco podobna do art. 198 kodeksu karnego z 1969 r. [nazywanego także kodeksem Andrejewa], który to przepis również przewidywał karalność publicznego znieważenia przedmiotu czci religijnej i w konsekwencji wywołania stanu obrazy uczuć religijnych. Przepisy kodeksu Andrejewa zaś nawiązywały bezpośrednio do obowiązującego w latach 1949 – 1970 Dekretu o ochronie wolności sumienia i wyznania [dokładniej rzecz ujmując – art. 5 wskazanego dekretu określał przestępstwo obrazy uczuć religijnych]. Porównanie aktualnego brzmienia art. 196 do obowiązującego niegdyś ustawodawstwa karnego PRL prowadzi do dość zaskakującej konkluzji. Przepisy te brzmią niemalże identycznie. Art. 196 został w zasadzie przepisany z kodeksu Andrejewa, jedyna różnica polega na kolejności wymienionych w jego treści kar. Podobieństwo to budzić może poważne wątpliwości dotyczące ryzyka zrównania standardów, wyznaczających granice wolności wyrażania poglądów w demokratycznym państwie prawa z przewidzianą w ustawodawstwie karnym PRL ochroną uczuć religijnych. Problemy teoretyczne [kwestia wykładni] Przestępstwo obrazy uczuć religijnych stanowi podręcznikowy przykład braku precyzji legislacyjnej. Jest to przepis o tyle unikalny, iż w jego brzmieniu ustawodawca zdecydował się na wyszczególnienie szeregu pojęć nieostrych, które siłą rzeczy podlegać muszą drobiazgowej wykładni przez organy procesowe na każdym etapie postępowania karnego. Skoro mamy do czynienia z brakiem jednoznaczności wykładni znamion tego przestępstwa, to siłą rzeczy istnieje ryzyko bardzo różnej jego interpretacji na etapie stosowania prawa. Taka konstrukcja przepisu rzutuje bezpośrednio na jego praktyczne ujęcie, zarówno w perspektywie organów procesowych, jak także innych stron postępowania karnego. Dokonując analizy treść art. 196 pod kątem potencjalnego sprawstwa czynu zabronionego, ustalić trzeba, czy nastąpiło publiczne znieważenie przedmiotu czci religijnej lub miejsca przeznaczonego do publicznego wykonywania obrzędów religijnych. By móc to czynić, należy sprawdzić, czy dane zachowanie stanowi znieważenie. Przy tej ocenie stosować należy kryteria obiektywne, znajdujące swoje oparcie w społecznych normach kulturowo-obyczajowych, z zastosowaniem powszechnie przyjętych kryteriów. Innymi słowy, znieważeniem jest tylko takie zachowanie, za które uzna je przeciętny, modelowy odbiorca. Odbiorca przecięty – z uwzględnieniem powszechnych standardów społecznych i kulturowych – to odbiorca z założenia neutralny, nieuprzedzony względem poszczególnych przejawów życia publicznego. Subiektywne odczucia jednostek, które uważają, że dane zachowanie stanowi wyraz pogardy, pozostają poza optyką prawa karnego, jeśli nie pokrywają się z oceną przeciętnego odbiorcy. Nie można także wykluczyć, że przy ocenie zachowania jako potencjalnego znieważenia pojawi się potrzeba sprawdzenia, czy stanowiło ono przejawem korzystania przez jednostkę z przysługującej jej wolności do wyrażania poglądów [także krytycznych!] w szeroko ujętym dyskursie publicznym. Debata publiczna podlega ciągłym zmianom, który na przestrzeni lat przyjmuje coraz to nowe formy. Obejmuje ona zarówno prawo do protestu, krytyki, jak także satyry. Pomocne w tym zakresie jest orzecznictwo Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, który wypowiedział się przeciwko możliwość ingerencji organów władzy publicznej w wolność wypowiedzi poza przypadkami mowy nienawiści, podżegania do przemocy, nietolerancji lub nienawiści[4]. Uwzględnienie kontekstu dyskursu publicznego przy ocenie zachowania jako znieważenia jest bardzo istotne zwłaszcza teraz, gdy polaryzacja poglądów poszczególnych grup społecznych znacząco utrudnia ustalenie jednolitych, powszechnie przyjętych kryteriów oceny. Nie można wykluczyć, iż potencjalne znieważenie przedmiotu czci religijnej stanowiło reakcję na inne zachowanie, być może nie wypełniające znamion czynu zabronionego, lecz wywołujące sprzeciw części opinii publicznej [jako doskonały przykład wskazać można posługiwanie w szeroko ujętym dyskursie publicznym terminem „ideologia LGBT”, co wywołuje sprzeciw części społeczeństwa]. Analogicznie rozpatrywać można spektrum protestów społecznych wobec październikowego orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego. Elementem dyskursu publicznego jest prawo do wyrażania poglądów w sferze publicznej, także w ramach protestu. Jeśli zaś oceniamy dane „znieważenie” jako przejaw twórczości artystycznej, powinniśmy uwzględnić specyfikę sztuki jako wykraczającej niejednokrotnie poza powszechnie przyjęte granice zachowań akceptowalnych społecznie. Istotą sztuki jest bowiem nie tylko prowokowanie do refleksji, jak także wyznaczanie granic dyskursu publicznego. Podobnie jak w przypadku interpretacji znieważenia, ustalenie wystąpienia obrazy uczuć religijnych u co najmniej dwóch osób jest wyjątkowo problematyczne. Obrazę uczuć religijnych prawo definiuje jako emocjonalną reakcję jednostki na zachowanie względem przedmiotu czci religijnej. Towarzyszyć jej muszą konkretne negatywne uczucia [poczucie naruszenia godności, zawstydzenie, zażenowanie, smutek], rozumiane jako stan obrazy. Definicja ta nie rozwiewa jednak wszystkich wątpliwości natury praktycznej. Brakuje jednolitej praktyki dowodowej w zakresie udowodnienia, iż u danej osoby wystąpiła owa obraza uczuć religijnych. Analogicznie jak w przypadku znieważenia, przy ocenie obrazy uczuć religijnych zastosowanie będą miały kryteria obiektywne i w konsekwencji sprawdzenie, czy w danych okolicznościach obraza uczuć religijnych wystąpiłaby u przeciętnego odbiorcy. Uczucia religijne definiuje jednak domyślna subiektywizacja. Indywidualna [subiektywna] perspektywa jednostki uzupełnia optykę przeciętnego odbiorcy i tym samym umożliwia skuteczne ustalenie, czy doszło do obrazy. Pozostaje oczywiście pytanie o środki dowodowe, które służyć mają ustaleniu, czy w danych okolicznościach doszło do popełnienia przestępstwa. Musi być wina umyślna Finalne wątpliwości dotyczące wykładni przestępstwa obrazy uczuć religijnych obejmują kwestie znamion strony podmiotowej. Bezsporne jest to, że zarówno publiczne znieważenie przedmiotu czci religijnej [lub miejsca przeznaczonego do publicznego wykonywania obrzędów religijnych], jak też obrażenie uczuć religijnych innych osób musi wynikać z winy umyślnej. Problematyczne jest jednak jednoznaczne ustalenie, czy karalne jest tylko takie zachowanie, które popełnione zostało umyślne w zamiarze bezpośrednim [dolus directus – chęć popełnienia przestępstwa], czy także ewentualnym [dolus directus – przewidywanie możliwości popełnienia przestępstwa i równocześnie godzenie się z taką okolicznością]. W tym zakresie nie sposób dopatrzyć się jednolitego poglądu na gruncie jurydycznym i doktrynalnym. Wątpliwości te są o tyle istotne, iż przyjęcie, że do popełnienia przestępstwa obrazy uczuć religijnych dojść może w wyniku zachowania umyślnego w formie zamiaru ewentualnego znacząco poszerza pole penalizacji tego przepisu. Skutek powyżej przedstawionych problemów wykładni i stosowania tego przepisu może być tylko jeden – istnienie stanu niepewności prawnej. Nie można zaakceptować sytuacji, gdy osoba korzystająca z przysługującego jej prawa do wyrażania poglądów nie jest w stanie ustalić jednoznacznych granic tej wolności. Art. 196 w jego obowiązującym brzmieniu może działać mrożącą na debatę publiczną, zwłaszcza w przypadku, gdy dochodzi do poruszenia tematyki kontrowersyjnej lub kwestionowanej przez część społeczeństwa. Analogicznie, obowiązujące brzmienie przepisu i jego niejednoznaczność może skutkować wywołaniem efektu mrożącego w sferze szeroko ujętej sztuki krytycznej, która siłą rzeczy wyznacza granice wolności twórczości artystycznej i dokonuje redefiniowania tego, czym jest sztuka. Problemy praktyczne [kwestia stosowania prawa] Kontrowersje dotyczące art. 196 związane są także z jego stosowaniem na płaszczyźnie postępowania karnego. Przypomnieć należy, że mowa jest o przestępstwie ściganym w trybie publicznoskargowym. Siłą rzeczy, działania organów ścigana o relewancji procesowej cechować będzie w tych sprawach pewna dyskrecjonalność. W trakcie postępowania przygotowawczego istnieć będzie konieczność oceny potencjalnego zachowania przestępnego jako znieważenia. Organ procesowy zastosować powinien przy tej ocenie powszechnie przyjęte standardy społeczne i kulturowe. Zadanie to jest jednak niezwykle trudne. Wskazane kryterium może być przecież bardzo różnie interpretowane. Dodatkowo samo znieważenie przybrać może bardzo wiele form, postępujące procesy społeczne i ewolucja dyskursu publicznego nie ułatwiają zarazem opracowanie jednego, niepodważalnego klucza, który umożliwiłby ocenę danego zachowania za znieważenie. Dodatkowo uwzględnić trzeba kontekst samego zdarzenia. Niewykluczone jest przecież to, że potencjalne znieważenie przedmiotu czci religijnej stanowi reakcję na inne zachowania, które mogą [lecz nie muszą] wywoływać sprzeciw części społeczeństwa. W praktyce bardzo trudno wyobrazić sobie także weryfikację obiektywizacji obrażenia uczuć religijnych danej osoby bądź osób na etapie postępowania przygotowawczego. Wielokrotnie za niewystarczające w tym zakresie uznać należy zeznania osób, których to uczucia religijne miały zostać obrażone. Jednocześnie nasuwa się pytanie, czy organ ścigania na etapie postępowania przygotowawczego dysponuje instrumentami umożliwiającymi weryfikację obiektywizacji oceny występującej u pokrzywdzonych obrazy uczuć religijnych. Jeśli tak, to jakie kryteria znajdują zastosowanie przy ocenie tego stanu? Na marginesie wskazać należy, iż dość kontrowersyjnie przedstawiają się okoliczności, gdy następuje wszczęcie postępowania karnego w sprawie o obrazę uczuć religijnych bez inicjatywy potencjalnych pokrzywdzonych. Załóżmy, iż określone zachowanie stanowić mogło publiczne znieważenie przedmiotu czci religijnej, brak jednak informacji o potencjalnych pokrzywdzonych. W jaki sposób organy ścigania mają ustalić, czy czyjeś uczucia religijne zostały obrażone? Czy rozpocząć musi poszukiwanie osób obrażonych? Możliwe rozwiązania Skoro mamy do czynienia z przepisem nieprecyzyjnym [i w tym zakresie wadliwym], to rozważyć należy różne możliwości rozwiązania stanu niepewności prawnej. Nie ma niestety jednego, skutecznego sposobu na rozwianie wszystkich wątpliwości, dotyczących brzmienia 196 Najłatwiejszym rozwiązaniem byłaby zmiana trybu ścigania tego przestępstwa. Charakterystyka uczuć religijnych jako przeżycia indywidualnego zdaje się wskazywać, iż czyn z art. 196 powinien być ścigany w trybie prywatnoskargowym. Wymagałoby to jednak zmiany brzmienia przepisu i uznania, iż karalne byłoby obrażenie uczuć religijnych pojedynczej osoby. Niejako przy okazji należałoby zastanowić się nad przewidzianymi za to przestępstwo sankcjami. Możliwość orzeczenia sankcji o charakterze izolacyjnym [kary pozbawienia wolności] wydaje się, przy uwzględnieniu zmieniających się realiów społecznych, wysoce kontrowersyjne. Kompromisowe rozwiązanie polegałoby na uznaniu czynu z art. 196 za wykroczenie. Wiązałoby się to z potrzebą zmiany jego brzmienia. Do rozważenia byłoby przyznanie w takim przypadku ochrony prawnej pojedynczej osobie, której uczucia religijne zostały obrażone. Kara przewidziana za popełnienie tego wykroczenia musiałaby zostać określona w granicach przewidzianych przepisami kodeksu wykroczeń. To rozwiązanie jest o tyle kuszące, iż w takim wypadku ochrona uczuć religijnych nadal byłaby realizowana w sferze prawa publicznego, co zarazem nie skutkowałoby potencjalną odpowiedzialnością karną sprawcy. Rozwiązanie najdalej idące polegałoby na dekryminalizacji obrazy uczuć religijnych, co zresztą postulowano. Taki zabieg legislacyjny skutkowałby ograniczeniem możliwości dochodzenia ochrony prawnej z tytułu obrażonych uczuć religijnych. Sprawy rozpatrywane by były na podstawie przepisów prawa cywilnego - w reżimie odpowiedzialności cywilnoprawnej z zakresu dóbr osobistych. Wbrew pozorom, ochrona cywilnoprawna uczuć religijnych jest jednak bardzo szeroka. Obejmuje bowiem – w przeciwieństwie do reżimu odpowiedzialności karnej, możliwość kierowania roszczeń o charakterze majątkowym wobec pojedynczej osoby. Dodatkowo możliwe jest ubieganie się ochronę cywilnoprawną w przypadkach, gdy zachowanie naruszające dobra osobiste było nieumyślne. Rozwiązanie to mogło by spotkać się jednak z oporem części opinii publicznej. [2] [4]Wyrok ETPCZ z 17 lipca 2018 r., 38004/12, MARIYA ALEKHINA I INNI v. ROSJA, LEX nr 2522653; Wyrok ETPCZ z 30 stycznia 2018 r., 69317/14, SEKMADIENIS LTD. v. LITWA, LEX nr 2433054.

obraza uczuć religijnych tryb ścigania